Kobieta poszukiwana przez Polaka, od którego wyłudziła pieniądze (Archiwum prywatne. WP.PL)

O ile znane są przypadki oszustw "na generała," czyli wyłudzeń pieniędzy od kobiet, to pierwszy raz mężczyzna przyznał się do tego, że został przez internet naciągnięty przez atrakcyjną kobietę. Polak uznał, że nie pozostanie ofiarą i poprosił o pomoc detektywa. Śledztwo toczy się między Wielką Brytanią, Polską i Grecją.

- To wyjątkowa sprawa nie tylko dlatego, że klient się do nas zgłosił, ale też dlatego, że mamy wyraźne ślady – mówi Wirtualnej Polsce Dariusz Korganowski, detektyw zajmujący się sprawą. - Im większy rozgłos, tym większe prawdopodobieństwo, że przestępcy zaczną popełniać błędy i uda się ich znaleźć.

Błędy popełniła kobieta, która kontaktowała się z pokrzywdzonym. Jej zadanie polegało na zbudowaniu więzi emocjonalnej z mężczyzną i przekonaniu go do przelania na wskazane przez nią konto znacznej kwoty. Najpierw Polak przelał symboliczne 2 euro, żeby potwierdzić istnienie kobiety i konta. Dostał potwierdzenie, które skłoniło go do przekazania kolejnych kilkunastu tysięcy euro. Wtedy kontakt się urwał. Zrozumiał, że został oszukany.

Oszustka z krwi i kości

Polak ma zdjęcie brytyjskiego paszportu kobiety, której chciał pomóc finansowo. To dokument na nazwisko Grace Ameli Williams z Manchesteru. Okazało się jednak, że w brytyjskich spisach nikt taki nie istnieje, co oznacza, że kobieta posługuje się fałszywym paszportem.

Na szczęście mężczyzna rozmawiał też z oszustką przez Skype, co według detektywa zdarza się niezwykle rzadko. Dzięki temu wiadomo, że Polka posługująca się nieprawdziwym dokumentem istnieje, nie jest jedynie fałszywą tożsamością stworzoną przez przestępców. W związku z tym można ją odnaleźć.

Co więcej, w tle pokrzywdzony widział białe domki z niebieskimi dachami, co sugeruje wyspy greckie. Ten sam kierunek wskazują dane z potwierdzenia pierwszego przelewu. Dlatego Korganowski poleciał na Rodos. Tam trafił na ślad oszustki. Rozpoznali ją pracownicy taniej restauracji, w której stołują się turyści i mieszkańcy wyspy.

Poszukiwania oszustki będą kontynuowane

Grecka policja obiecuje pomoc, ale ma związane ręce, dopóki nie zostanie wydany międzynarodowy list gończy. Sposób działania i doświadczenia nabyte podczas ścigania naciągaczy żerujących na kobietach sugerują, że Polka zapewne współpracuje z zagranicznymi przestępcami. Stąd zainteresowanie slumsami na Rodos, gdzie daleko od atrakcji turystycznych jest kilka odizolowanych miejsc, w których mieszkają imigranci. Nawet lokalni funkcjonariusze wolą się tam nie zapuszczać, dopóki nie stwarzają one zagrożenia dla turystów, z których żyje wyspa.

- Teraz przez adwokata podejmujemy kroki prawne, żeby upublicznić wizerunek kobiety – mówi Korganowski. – Jeżeli to się uda, to może nawet wyznaczymy nagrodzę za jej wskazanie. Wtedy będzie szansa, że ktoś ją rozpozna, oszuści popełnią kolejne błędy i będzie można ich znaleźć.

Detektyw podkreśla, że historia naciągaczki z Rodos powinna być przestrogą dla mężczyzn, którzy dają się rozkochać za pośrednictwem internetu i wykorzystać. Ma nadzieję, że kolejni oszukani zaczną się też odzywać, co pomoże ukrócić proceder albo przynajmniej na tyle zwróci uwagę społeczeństwa, że przestępcom będzie trudniej znaleźć ofiary.