Większość osób potraktowała tę dziwną sytuację jako wadę urządzenia i odchodziła poirytowana. Jak się potem okazało, autorem desperackiej prośby o pomoc był konserwator maszyny, który przypadkowo zatrzasnął się wewnątrz pancernego bankomatu.

Do tej niecodziennej sytuacji doszło w miejscowości Corpus Christi na południu Stanów Zjednoczonych (Teksas). Mężczyzna przeprowadzający standardową kontrolę naprawiał uszkodzony system bezpieczeństwa, gdy nagle właz, którym wszedł do środka, samoczynnie się zamknął. Niestety pechowiec nie zabrał telefonu, musiał więc poradzić sobie inaczej.

"Pomocy, utknąłem"

Prowadzący akcję ratunkową starszy oficer Richard Olden przekazał agencji informacyjnej kristv.com, że incydent wydarzył się około 14.00 w środę 12 lipca. Przez cały czas bankomat posiadał zasilanie, można było więc wypłacać z niego pieniądze. Skorzystał z tego pomysłowy monter, który użył rolki z paragonem do informowania klientów o swoim beznadziejnym położeniu.

Proszę o pomoc, utknąłem tutaj i nie mam ze sobą telefonu. Zadzwoń do mojego szefa... - brzmi treść apelu na karteczce."

Mężczyzna spędził wewnątrz kabiny około dwóch godzin. Ratunek zostałby sprowadzony znacznie szybciej, gdyby tylko potraktowano na serio prośbę uwięzionego w bankowej maszynie pracownika. Na szczęście jeden z klientów postanowił zadzwonić pod wskazany numer, a kontrola obiektu faktycznie wykazała, że w środku ktoś przebywa i nie jest w stanie się wydostać.

Funkcjonariusze nadal nie mogą wyjść z podziwu, że ten człowiek wyszedł z tego cało.

"Wszystko jest już w porządku, ale w życiu nie widziałem, żeby ktoś utknął w bankomacie. To było szaleństwo - przekazał Olden w rozmowie z mediami (kristv.com)."