Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze FAKT24.pl, kobieta została rozcięta nożem od pasa do mostka, oskalpowana, a na jej czole oprawca wyciął nożem krwawy napis „za zdradę”. Po zabójstwie Tomasz J. najprawdopodobniej rozszczelnił instalację gazową i próbował popełnić samobójstwo. Desperat wysadził w powietrze część kamienicy.

Tomasz J. w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala i przebywa na specjalistycznym oddziale leczenia oparzeń. Ma poparzone blisko 90 proc. ciała, problemy z oddychaniem, jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, a jego szanse na przeżycie są nikłe.

Oficjalnie ani prokuratura, ani policja nie potwierdzają informacji o zabójstwie w kamienicy i celowym spowodowaniu wybuchu. Wciąż trwają sekcje zwłok. Dopiero po ich zakończeniu można liczyć na oficjalne oświadczenie.

O podejrzeniu zbrodni jako pierwszy poinformował serwis Wpolityce.pl. - W gruzach budynku znaleziono ciało kobiety, której wcześniej ktoś odciął głowę. Możliwe, że eksplozja, w której zginęło kilku mieszkańców była wynikiem celowego działania zabójcy, który w ten sposób chciał ukryć ślady swojej zbrodni - doniósł portal. 

Do tragicznego w skutkach wybuchu doszło 4 marca przed godziną 8.00 w poznańskiej kamienicy przy ulicy 28 Czerwca 1956 roku. – Wstępnie za przyczynę katastrofy przyjęto wybuch gazu, ale pewności jeszcze nie mamy. Na razie nasze działania skupiają się na akcji ratowniczej – mówił nam niedługo po wybuchu starszy brygadier Paweł Frątczak, rzecznik straży pożarnej.

Wstępny bilans tragedii mówił o co najmniej 22 rannych osobach i czterech ofiarach śmiertelnych. Strażacy zapowiadali, iż liczba ofiar może wzrosnąć - ktoś mógł zostać odnaleziony w gruzowisku, a dodatkowo stan niektórych osób (w tym 2-letniej dziewczynki) był określany jako ciężki. Teraz potwierdzono, iż w gruzach znaleziono ciało piątej ofiary.

Źródło: Fakt24,pl